Wyświetleń: 55

Napisane przez:

ZERO MINUS, CZYLI CIENISTA STRONA GLOBALIZACJI

Śledzę codziennie doniesienia o rozwoju kryzysu humanitarnego związanego z uchodźcami i jak pewnie wiele osób mam bardzo mieszane uczucia. Chciałabym, żeby nie odpychano ich od granic Europy i nie pozostawiano bez pomocy. Myślę o starzejącym się społeczeństwie i o nadziei jaką mogą przynieść nowi, dynamiczni, głodni sukcesu ludzie. I o problemach z asymilacją, jakie występują praktycznie wszędzie. Problemach, które napędzają spiralę strachu przed uchodźcami…

Wciąż nie wiem jeszcze, co o tym wszystkim myśleć – ale jest coś, czego jestem pewna. I jest to bardzo ważna lekcja: globalizacja nie jest już zjawiskiem finansowym dostępnym dla międzynarodowych korporacji. Globalizacja staje się zjawiskiem dotyczącym ludzi, którzy jak w epoce wędrówki ludów – po prostu ruszają w drogę, kiedy miejsce, w którym żyją, przestaje nadawać się do życia.

Ta sytuacja powoduje, że nie ma już lokalnych wojen domowych, zbyt odległych, by się nimi przejmować. Konflikt trwający dłużej, niż kilka miesięcy – będzie problemem, za który podatnicy tysiące kilometrów dalej będą musieli zapłacić, tak czy inaczej. Jeśli nie pokrywając koszty wojskowych ekspedycji rozjemczych, to płacąc za organizację opieki nad uchodźcami.

Gdy trwają zamieszki na granicy serbsko – węgierskiej, staje ruch na autostradach w Danii i linii kolejowej w Niemczech, gdy strach zagląda w oczy Europejczyków a rozpacz w oczy szukających lepszego, bezpieczniejszego życia uchodźców z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu – stopy procentowe wydają się mniej spektakularnym zjawiskiem. Ale… są krytycznie ważne.

No właśnie. Od początku chciałam napisać o decyzji FED. Ale nie przypadkiem zaczęłam od zupełnie innej strony. Do czego wrócę… Tymczasem amerykański bank centralny jednak nie podniósł stóp procentowych. No i to mi zdjęło kamień z serca – bo gdyby nagle stopy w USA ruszyły z zera lub prawie – zera w górę, mielibyśmy niezły odpływ kapitału z rynków rozwijających się (bezpieczna alternatywa inwestycyjna). No ale…  wyjaśnienia z konferencji prasowej Janet Yellen, szefowej FED, wcale nie są uspokajające, bo choć mówią, że inflacja w USA jest praktycznie nieistniejącym zjawiskiem, to powód dla którego tak się dzieje leży w globalnej gospodarce, szczególnie w słabości gospodarek krajów rozwijających się (w domyśle: Chin), a to wcale nie są dobre wiadomości dla nas. Nie ma też dobrych wiadomości dla Amerykanów – wzrosty pensji są praktycznie zerowe (poniżej link do cytowanego przez FT wystąpienia pani Yellen, wraz z poprawkami, jakie do niego wnosiła – bardzo ciekawe).

Wokół tej decyzji było ostatnio bardzo gorąco. Podniosą czy nie – w takt zmieniających się spekulacji rynki w ostatnich tygodniach rosły i spadały, zmieniały się kursy walut (a wraz z nimi rentowność wielu biznesów), nie wspominając o rentownościach obligacji i bonów korporacyjnych. Teraz nowym tematem dla spekulantów jest KIEDY jednak stopy wzrosną. Niektórzy twierdzą, ze dopiero za 4 miesiące. Inni, że dopiero w 2017 roku…

…a gdyby tak rzeczywiście, to to by dopiero była historia… FED od wybuchu kryzysu finansowego w 2008 roku trzyma stopy procentowe na poziomie od 0 do 0,25%. FED ma w swojej misji nie tylko walkę z inflacją, ale i dbałość o wzrost gospodarczy – jest to więc pośredni objaw trwającego wciąż kryzysu. Dziwne te Stany? Popatrzcie na Europę: ECB jest na poziomie -0,2% od 10 października zeszłego roku. Tak jakby krzyczał: inwestujcie w biznes! Nie inwestujcie w instrumenty finansowe! Wszystkie pieniądze na stół i do roboty! Konsumujcie, konsumujcie, konsumujcie, napędzajcie koniunkturę!

Niestety, krzyk rozpaczy nie działa. Wzrost gospodarczy w Europie mizerny, po kilku wzrostach prognoz, MFW na przykład prognozuje na 2015 rok dla Eurostrefy 1,5% wzrostu PKB i 1,7 na 2016. Ale deflacja wciąż ma się dobrze – a jak pokazują ostatnie dane z naszej, polskiej gospodarki, choć z pozoru na spadek cen powinniśmy zareagować większymi zakupami – jest odwrotnie: zareagowaliśmy według GUS kupując mniej. Sprzedaż detaliczna według GUS spadła (nie zwolniła tempa – spadła) o 0,3% rok do roku i aż 2,6% w stosunku do lipca. Co prawda to trochę bardziej gra wartości, niż wielkości zakupów, ale te dane w powiązaniu o informacjach o słabszych od prognoz przychodach z VAT (najważniejszym źródle pieniędzy dla naszego państwa), pokazuje że wciąż nie jest dobrze.

Do naszych polskich kłopotów i do europejskich, dołożą się też kłopoty chińskiej gospodarki – i tak będziemy żyli z globalizacją na co dzień. Choć wciąż niecodzienny będzie nam się wydawał widok uchodźców, którzy napływać będą przez granice, czy tego chcemy czy nie.

Jaki z tego wniosek dla biznesu? Bierz pod uwagę nieprawdopodobne. I nie zakładaj, że są rzeczy, które są zbyt daleko, by się nimi interesować…

Po polsku o decyzji FED:
http://tvn24bis.pl/ze-swiata,75/stopy-procentowe-w-usa-bez-zmian,578185.html
http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/stopy-procentowe-w-usa-bank-centralny,202,0,1906378.html

O danych dotyczących sprzedaży detalicznej w Polsce…
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/sprzedaz-detaliczna-w-polsce-spada-fatalne,116,0,1906036.html

…i o problemach z dochodami z VAT:
http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/500549,budzet-2016-naprezony-do-wytrzymalosci-i-sztywny.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter

Zapisz się do Newslettera, aby otrzymywać najnowsze informacje.

You have Successfully Subscribed!