Wyświetleń: 383

Napisane przez:

Paszport do Pimlico

Niedawno przypomniała mi się świetna brytyjski komedia, zrealizowana w 1949 roku przez słynne Ealing Studios – Passport to Pimlico. Choć tytułowy Paszport do Pimlico brzmi równie zastanawiająco, jak powiedzmy Paszport do Śródmieścia, niezwykle dokładnie oddaje treść filmu, w którym londyńska dzielnica Pimlico zostaje oficjalnie uznana za część Burgundii. W ten sposób uwalnia się od reglamentacji żywności i tym podobnych ograniczeń, które po wojnie okropnie utrudniały życie Brytyjczykom.

O Passport to Pimlico przypomniał mi profesor David Blake z Cass Business School City, University of London. W gruncie rzeczy, to naprawdę zaskakujące, że nikt przed nim nie wspomniał o tym filmie w kontekście Brexitu.
Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej to z pewnością jedno z najważniejszych wydarzeń naszych czasów. Nic więc dziwnego, że jego potencjalne konsekwencje od miesięcy pozostają przedmiotem nieustannych spekulacji. Spekulacji bardzo ciekawych, które jednak – z dość oczywistych przyczyn – nie prowadzą jak dotąd do żadnych jednoznacznych wniosków. Nie wiemy przecież, na ile twardy, czy też miękki okaże się ostatecznie Brexit. Relacje między Unią Europejską, a Wielką Brytanią zostaną określone dopiero w trakcie negocjacji.

Czy Brexit to dla Unii Europejskiej naprawdę taka zła wiadomość? Odpowiedź na to pytanie jest akurat prosta. Pozostawiając politykę, obronność i tym podobne kwestie na drugim planie, wystarczy stwierdzić, że za pięć lat z budżetowych równań Wspólnoty zniknie trzeci co do wielkości płatnik netto. Wielka Brytania od 1973 roku, czyli od momentu wejścia do UE, włożyła do unijnej kasy 140 miliardów funtów. Do 2021 roku wpłaci kolejnych 60 miliardów funtów. Wniosek jest oczywisty – Unia Europejska bez Wielkiej Brytanii będzie po prostu słabsza i to pod każdym względem.

Znacznie trudniej jest ocenić potencjalny wpływ Brexitu na brytyjską gospodarkę. Najlepszym przykładem jest londyńskie City. To największe centrum finansowe świata, perła w koronie brytyjskiej gospodarki, dla którego – według różnych przewidywań – wyjście Wielkiej Brytanii z Unii może okazać się poważnym zagrożeniem, albo wprost przeciwnie: wspaniałą szansą.

Żeby zdać sobie sprawę z potęgi City, trzeba przytoczyć kilka liczb. Wielka Brytania jest największym w skali globu eksporterem usług finansowych – 12 proc. całego brytyjskiego eksportu pochodzi właśnie z tego źródła. Dysponuje czwartym co do wielkości w świecie sektorem bankowym, trzecim największym sektorem ubezpieczeniowym i drugim sektorem asset management. Bankowość i ubezpieczenia tworzą 75 proc. brytyjskiej nadwyżki handlowej w usługach. To, bagatela, 62 miliardy funtów, albo inaczej 3,5 proc. produktu krajowego brutto Wielkiej Brytanii. Suma ta urośnie do ponad 70 miliardów funtów, gdy – przynajmniej z grubsza – uwzględnimy wszystkie powiązane z finansami branże, takie jak usługi prawne, księgowość czy konsulting. Cały sektor finansowy płaci rocznie ponad 70 miliardów funtów podatków, co stanowi 11 proc. wszystkich podatków, wpłacanych do budżetu. Wreszcie, banki i ubezpieczyciele są źródłem 8 proc. wypracowanej na Wyspach wartości dodanej brutto, z czego połowa jest generowana właśnie w Londynie.
City ma również ogromne znaczenie dla Unii Europejskiej. To właśnie do krajów Wspólnoty trafia 40 proc. brytyjskiego eksportu usług finansowych. Z drugiej strony, City zarządza 40 procentami europejskich aktywów i stanowi 60 proc. wartości europejskich rynków kapitałowych. I chociaż niechęć Brytyjczyków do europejskiej biurokracji i protekcjonizmu z pewnością nie ustępuje tej, z jaką pozostałe kraje Wspólnoty odnoszą się do idei miękkiego Brexitu, to czy pomysł, że ktoś może się tu bez kogoś obejść nie jest przypadkiem tylko mrzonką?
Zresztą nawet ton komentarzy po referendum stanowczo się zmienił. Przed czerwcem 2016 roku Goldman Sachs, JP Morgan, czy Credit Suisse wieszczyły katastrofę. W obliczu podjętej przez Brytyjczyków decyzji, instytucje te nagle złagodziły swoje prognozy. Zupełnie tak, jakby niespodziewanie zaczęły postrzegać Brexit jako zdarzenie w gruncie rzeczy obojętne. Łagodnieją również oceny, dotyczące potencjalnych strat brytyjskiej gospodarki. Wcześniej chętnie posługiwano się danymi, według których jedna czwarta biznesu City miała być związana ze Wspólnotą, a twardy Brexit musiałby oznaczać utratę około 20 miliardów funtów rocznie, a tym samym 35 tysięcy miejsc pracy. Obecnie większym uznaniem cieszą się bardziej stonowane analizy, zgodnie z którymi europejski biznes generuje 9 proc. przychodów City, a straty, z jakimi należałoby się liczyć to jedynie 7,6 miliarda funtów. W gruncie rzeczy nic w tym zaskakującego, skoro wszystkie raporty dowodzą, że brytyjska gospodarka zareagowała na wyniki referendum o wiele słabiej, niż przewidywano. Co więcej, w lutym tego roku Bank of England podwyższył prognozę wzrostu brytyjskiego PKB dla 2017 roku z 1,4 proc. do 2 proc., dla 2018 roku – z 1,5 proc. do 1,6 proc., a dla 2019 roku – z 1,7 proc. do 1,7 proc.

Niedługo minie rok od referendum, a firmy – jakby na złość pesymistom – wcale nie są skore, aby wycofać się z City. I nie dotyczy to jedynie banków detalicznych, prowadzących w krajach UE interesy na naprawdę niewielką skalę. Wszystko wskazuje na to, że jeśli ten czy inny bank istotnie liczy się z możliwością przeprowadzki na Kontynent, powróci do przygotowanego na wszelki wypadek scenariusza dopiero po zakończeniu europejsko – brytyjskich negocjacji.

Jak łatwo zgadnąć, zaproszenia dla firm, które zdecydują się opuścić City płyną ze wszystkich stron. W kolejce ustawiły się już Dublin, Amsterdam, Paryż, Frankfurt. Trudno wątpić, że między innymi z tą kwestią wiążą się wizyty wicepremiera i ministra finansów Mateusza Morawieckiego w Londynie. Czy jednak którekolwiek z tych miast, z Warszawą włącznie, ma szansę uszczknąć znaczącą część londyńskiego tortu? W październiku 2016 roku do podobnego pytania odniósł się Daily Telegraph, pisząc, że poza Londynem żadna z europejskich metropolii nie zbliża się nawet do poziomu rozwoju infrastruktury, niezbędnej by konkurować z którymkolwiek centrum finansowym z pierwszej dziesiątki. Mniej więcej w tym samym czasie, w podobnym duchu wypowiadał się Financial Times, który pisał, że Frankfurt mógłby być najwyżej makietą Londynu. Trudno odmówić tym ocenom słuszności i nie sposób orzec czy czas i ewentualny twardy Brexit mogą zmienić tę sytuację. Nie brakuje bowiem głosów promujących koncepcję City jako niezależnego, i niezwiązanego w żaden sposób ze wspólnym rynkiem, finansowego centrum które dopiero po uwolnieniu się od balastu nadmiernych unijnych regulacji będzie mogło naprawdę rozwinąć skrzydła.

Podobne rozważania można prowadzić jeszcze bardzo długo. Wielu ciekawych wątków do dyskusji dostarczyłaby nam z pewnością perspektywa geopolityczna. W takim ujęciu należałoby uwzględnić co najmniej tradycyjny sojusz łączący Wielką Brytanię ze Stanami Zjednoczonymi, relacje brytyjsko – chińskie i amerykańsko – chińskie, nie wspominając już o drugim planie sceny, na którym pojawiłoby się kilka kolejnych krajów, w tym jedno mocarstwo, konflikty interesów i cały szereg wrażliwych kwestii. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść, która z Paszportem do Pimlico ma już niewiele wspólnego.

Wszystkie dane fifnsowe pochodzą z fascynującego opracowania, autorstwa profesora Davida Blake’a: Saying No to the Princes of Europe: The City of London as a World Financial Centre following Brexit Or Passport to Pimlico: The City of London’s post-Brexit future depending on whether it is located inside or outside Pimlico or even possibly Latvia.

Z całością raportu można zapoznać się tu:
https://static1.squarespace.com/static/58a0b77fe58c624794f29287/t/58ca91f8e58c62741806e682/1489670684557/Brexit-and-the-City.pdf

Brexit w pigułce – czyli procedura wyjścia z Unii Europejskiej, regulowana przez Artykuł 50 Traktatu Lizbońskiego:
http://www.bbc.com/news/uk-politics-39143978

Dotychczasowe skutki referendum dla brytyjskiej ekonomii:
http://www.bbc.com/news/business-36956418
https://www.theguardian.com/business/ng-interactive/2017/apr/25/how-has-the-brexit-vote-affected-the-uk-economy-april-verdict
http://www.independent.co.uk/news/business/news/brexit-economy-sterling-currency-investment-cost-impact-business-financial-banks-insurance-retail-a7695486.html

Dla odmiany, jeden z wielu artykułów o obawach, dotyczących potencjalnych skutków Brexitu dla brytyjskiej gospodarki (profesor Blake określiłby je jako mocno przesadzone):
https://www.theguardian.com/politics/2017/apr/04/uk-jobs-merkel-juncker-euro-clearing-eu-manfred-weber-brexit

W sieci można znaleźć wiele fragmentów filmu Passport to Pimlico (naprawdę warto obejrzeć!). Oto trailer:
https://www.youtube.com/watch?v=_ZvLqZ4-8-M

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter

Zapisz się do Newslettera, aby otrzymywać najnowsze informacje.

You have Successfully Subscribed!