Wyświetleń: 364

Napisane przez:

Nasze inwestycje powszednie

Giełda to serce każdej gospodarki. Wszystkie, kryjące się pod najróżniejszymi określeniami inwestycje kapitałowe kończą się przecież na giełdzie. Nic dziwnego. To przecież jedyne miejsce, gdzie pieniądz – w znaczeniu całkiem dosłownym – robi pieniądz. Zabrzmiało banalnie? Być może, mam jednak wrażenie, że niestety nie dla wszystkich.

Jak wielu Polaków ma świadomość, że jedynym realnym i efektywnym sposobem pomnożenia ich oszczędności są giełdowe inwestycje? Prawda jest szokująca, toteż gdy zobaczyłam dane, przyjęłam je z lekkim niedowierzaniem. Czy to naprawdę możliwe, aby XXI wieku, dobie powszechnego i bodaj najłatwiejszego w historii dostępu do informacji, miażdżąca większość naszych rodaków nie wiedziała, do czego służy giełda? Indywidualne inwestycje, różnego rodzaju fundusze – wszystkie te metody inwestowania stanowią wybór najwyżej 5 procent dorosłych obywateli. Innymi słowy, zaledwie co dwudziesty Polak świadomie posiada – w tej, czy innej formie – papiery wartościowe. Za komentarz niech wystarczą statystyki zza Oceanu, zgodnie z którymi na giełdzie jest zaangażowanych 55 proc. Amerykanów!

Ci z nas, którzy są obecni na giełdzie, stosunkowo najmniej inwestują sami, bez pomocy pośredników. Liczba indywidualnych rachunków maklerskich to zaledwie nieco ponad dwieście tysięcy, czyli mniej więcej tyle samo, co dziesięć lat temu. Nie ma wątpliwości, że znaczącą rolę odegrał tu kryzys finansowy, bowiem po 2007 roku liczba rachunków systematycznie rosła, osiągając w roku 2010 ponad czterysta tysięcy. W pierwszych latach kryzysu zapewne mało kto decydował się na wycofanie kapitału ze stratą, a niskie kursy akcji przyciągały inwestorów. Stąd negatywny efekt załamania rynków można uznać w tym wypadku za odłożony w czasie. Identyczną tendencję obserwujemy w Stanach Zjednoczonych, gdzie 55 proc. inwestujących obecnie obywateli to jednak nieco mniej, niż 65 proc. przed kryzysem.

Znaczenie większym zainteresowaniem Polaków cieszą się fundusze inwestycyjne, które przyciągnęły ponad milion, a może nawet dwa miliony Polaków. Ta ostatnia liczba dotyczy uczestników wszystkich funduszy, tę pierwszą otrzymamy uwzględniając fakt, że znaczna część uczestników TFI posiada jednostki więcej, niż jednego funduszu. To właśnie dzięki funduszom możemy w ogóle mówić o jakimkolwiek poziomie indywidualnych inwestycji. Stosunkowo duże w porównaniu z inwestycjami giełdowymi uczestnictwo w funduszach jest w pewnym stopniu pokłosiem niedawnego przeniesienia połowy środków OFE do ZUS. To właśnie wtedy TFI zanotowały największy wzrost. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że systematyczny wzrost w tym segmencie dotyczy przede wszystkim najbezpieczniejszych funduszy rynku pieniężnego i obligacji, a nie akcji czy mieszanych.

Co w takim razie Polacy robią z oszczędnościami? Cóż, po pierwsze wciąż mają ich niewiele. Nie ma większego sensu, abym żonglowała liczbami, zwłaszcza, ze statystyki można bardzo łatwo odnaleźć w sieci. Oszczędzanie nie jest ulubionym zajęciem Polaków, nie ma dwóch zdań. Natomiast to, co zaoszczędzimy, najchętniej trzymamy… w banku, ewentualnie pod poduszką. Koniec kropka.

Właściwie wszystko to brzmi dość paradoksalne, bo dysponując szczupłymi oszczędnościami, tym bardziej powinniśmy dbać, aby pieniądze pracowały. Jak już wspomniałam, miejscem do tego przeznaczonym jest giełda. Oczywiście, nie mam tu na myśli tak zwanej gry na giełdzie, którą pozostawiam graczom, a długoterminowe inwestycje, dające spore szanse na zyski i traktowane jako fundusz emerytalny. Czemu tak niewielu Polaków decyduje się na taki krok? Najprostszym wyjaśnieniem byłby tu zapewne niedostatek wiedzy. Dlaczego w takim razie tak mało osób inwestuje w fundusze, w przypadku których nie można już stosować podobnego argumentu?

Przyznam szczerze, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Sednem sprawy wydaje się być przekonanie większości Polaków, że giełda to coś tajemniczego i elitarnego, a do inwestowania potrzebna jest ogromna wiedza i duże zasoby finansowe. Oczywiście, jest to przekonanie zupełnie mylne. Giełda jest dla wszystkich, również dla tych, którzy odkładając na emeryturę, gotowi są inwestować nie więcej niż kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Aby spać spokojnie, wystarczy pójść za prostą radą Warrena Bufetta i wybrać kilka mocnych, stabilnych spółek, których rozwój w przyszłości można uznać za zupełnie pewny. Gdybym miała coś podpowiadać, z oczywistych przyczyn mogłabym wymieć tu tylko jedną spośród nich. Chyba nie jest trudno się domyślić, którą…

 

W sieci jest całe mnóstwo danych, dotyczących oszczędzania i inwestycji Polaków.

Dane, dotyczące oszczędności w bankach i funduszach, pojawiły się przy okazji rankingu:

http://www.forbes.pl/ranking-funduszy-tfi-strategia-budowy-portfela-inwestycyjnego,artykuly,203072,1,1.html

Kilka dość ciekawych, choć tchnących liczbową ekwilibrystyką porównań, dotyczących oszczędności Polaków:

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/oszczednosci-polakow,50,0,2145842.html

Co prawda nie całkiem nowe, ale wiarygodne dane, dotyczące giełdowych inwestycji:

https://strefainwestorow.pl/artykuly/w-i-kwartale-2015-akcje-w-portfelu-posiadalo-55-doroslych-amerykanow-ilu-jest-inwestorow

Jeszcze o naszych oszczędnościach:

http://www.polskieradio.pl/42/276/Artykul/1589840,Jak-oszczedzaja-Polacy-Wyniki-badania-moga-zaskoczyc

http://www.polskieradio.pl/42/3165/Artykul/1615596,GUS-coraz-mniej-Polakow-gromadzi-w-OFE-pieniadze-na-przyszla-emeryture

Interesujące obliczenia, dotyczące rzeczywistej liczby klientów TFI:

http://fispoland.com/2015/07/16/kliencitfi/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter

Zapisz się do Newslettera, aby otrzymywać najnowsze informacje.

You have Successfully Subscribed!