Wyświetleń: 75

Napisane przez:

NA 67 (LUB WIĘCEJ) CZYNNYCH WULKANACH…

Za dużo już w życiu widziałam, żeby uwierzyć w zdjęcia z Internetu…

…a jednak siła obrazu jest przytłaczająca. W samolocie, gdy tylko przymknęłam oczy, widziałam baseny których woda wydaje się znikać za krawędzią, zawieszone na zboczach gór porośniętych tropikalną dżunglą… białe koralowe plaże z palmami… niewielkie domki, w których można wyciszyć się po całym roku ciężkiej pracy, masaże i jacuzzi, przysmaki… chłód wody i ciepło słońca… odcienie zieleni i barwy egzotycznych kwiatów…

Nie po to jednak podróżuje się po świecie,  by zamykać się w szklanych wieżach luksusu. Otwierałam więc przez cały lot oczy i wracałam do planu podróży. Podróży, którą moja rodzina ma traktować jak przygodę i wypoczynek, ale dla mnie jest też studium ludzi i rynku który tworzą w kolejnym rozwijającym się państwie…

Gdyby spojrzeć bardzo na chłodno i z dużego dystansu na Indonezję – Kraj, który odwiedziłam – to jest on rynkiem prawie idealnym. 280 milionów mieszkańców (4 najbardziej zaludniony kraj świata), ponad połowa na Jawie. Szybki wzrost gospodarczy (ponad 4,5% wzrostu PKB w drugim kwartale 2015) i spadające bezrobocie – oficjalna stopa na poziomie zaledwie 5,81%. Nic więc dziwnego, że skoro jest niskie bezrobocie, to jest i szybko rosnąca konsumpcja: w drugim kwartale 2015 roku wydatki konsumentów w Indonezji osiągnęły najwyższy poziom w historii 1201200 miliardów rupii indonezyjskich. Nic, tylko wzorem zamożnych z Zachodu zaszyć się w luksusowym spa z widokiem na morze lub tropikalną dżunglę.

Tyle, że właśnie przy wydatkach konsumpcyjnych, uważny obserwator zauważy pewną rysę na tym obiecującym obrazie. Liczba miliardów rupii wydawanych przez konsumentów, w przeliczeniu na złote, daje kwotę zaledwie 330 miliardów. Zaledwie, bo my, Polacy, których jest 38 milionów, wydajemy rocznie 273 miliardy złotych. Indonezja liczy sobie 280 milionów obywateli…

Uważny obserwator (i czytelnik) zauważy też, że z tym ponad milionem miliardów wydatków konsumenckich jest coś niepokojącego liczbowo. Coś co wygląda na… od dawna odkładaną denominację, lub… hiperinflację. No i niestety – czerwcowy odczyt CPI (Consumer Price Index, czyli to, co potocznie nazywamy inflacją), wyniósł – według danych cytowanych przez portal Trading Economics ponad 21%. Przed rokiem inflacja wynosiła 13,5% (mierzone vs. baza cen 2007 roku).

To, co zobaczyłam w czasie podróży nie było więc snem o luksusie w stylu reklamowych zdjęć z folderów czy Internetu. Jawa a w szczególności Dżakarta bardziej przypomina Indie. Ciekawi Was co to znaczy? To znaczy, że chwilami pęka serce. Obok bardzo bogatych – ekstremalnie biedni.  Niemal zaakceptowany tamtejszy standard życia.

To, co zobaczyłam na wielu indonezyjskich wyspach, było jednak za to snem o przyrodzie. Spienione górskie rzeki (dostępne dla turystów na dmuchanych pontonach – tak, rafting to świetna przygoda); kipiąca zieleń dżungli (też dostępnej dla turystów w postaci canyoingu i wypraw rowerowych); trujące opary wulkanów i potoki lawy rozświetlające ciemność nocy (turyści z doświadczeniem górskim po zmroku mile widziani); i morze – cudownie kojące swym przejrzystym chłodem z wiatrem cicho przesuwającym jacht w kierunku kolejnej wysepki… ale głównie nie po to, by zobaczyć białe plaże pod palmami, z leżakami, przy których stoją drinki z parasolką (choć gdzieniegdzie i takie są). Plaże w większości są zupełnie inne: przycupnęły przy nich ubogie wioski rybackie, których mieszkańcy wiedzą, że gdzieś tam jest świat wygodnego życia na zachodnią modłę… ale nigdy w życiu go nie widzieli. Oczywiście wyłączając z tego turystyczne, ale mimo to piękne Bali, a zwłaszcza jego południową część.

Czy jesteśmy tam kosmitami? Czy jesteśmy dobroczyńcami… zostawiając na każdym z gościnnych brzegów po kilka dolarów, za rybę na obiad, za kawę, za olej kokosowy, za pamiątki. A może tylko kupujemy spokój sumienia, wiedząc, że nie pomożemy tym ludziom w żaden bezpośredni sposób. Wiedząc, że jeśli wybuchnie jeden z 76 wulkanów, co do aktywności których są bieżące zapiski, to niewiele będziemy mogli zrobić. Sinabung na północy Sumatry spał od 1600 do 2010 roku (jeśli nie liczyć lekkich wyrzutów popiołu w XIX wieku). Według danych BBC ewakuowano 19 tysięcy okolicznych mieszkańców po tym jak wulkan wrócił do aktywności. Ten sam wulkan po erupcji w końcu czerwca 2015 przykrył całą okolicę toksycznym pyłem, zmuszając ludzi do życia w maskach przeciwpyłowych. No i ostatnio mocno utrudniający ruch lotniczy wulkan Raung, z powodu którego o mało nie zostałam w Indonezji dłużej niż planowałam (na szczęście dymił w dobrą stronę i lot się odbył, ale kolejny samolot już nie poleciał). Cóż możemy zrobić?

I co można zrobić wobec innych zagrożeń, które czyhają na mieszkańców Indonezji… otaczają ich też i inne wulkany: gospodarcze, polityczne i społeczne. Zamieszki po wyborach, surowe prawo związane z dominującą w wielu miejscach religią muzułmańską. Kastowe tradycje społeczne. Spadające ceny surowców których eksport wspiera gospodarkę Indonezji. Dewaluacje chińskiej waluty, które naruszają równowagę ekonomiczną na świecie…

Zrobić można chyba tylko jedno – otwierać granice dla handlu międzynarodowego i dbać o to, by korporacje za które odpowiadamy zachowywały się odpowiedzialnie. Ale rachunek ekonomiczny jest prosty – 280 milionów mieszkańców, bardzo duży popyt wewnętrzny zarówno na dobra podstawowe jak i luksusowe, szybki wzrost ekonomiczny – przy takiej sile nabywczej (w dodatku rosnącej) sprzedając tylko jeden model telefonu osiągamy zauważalną kwotę.

Pamiętać należy jednak o ludziach, po których tanią pracę sięgamy. I z których uprzejmości i pracy korzystamy odpoczywając.

By lepiej zrozumieć czym jest życie na wulkanie – warto obejrzeć materiał z Business Insidera:
http://www.businessinsider.com/photos-of-mount-sinabung-in-indonesia-erupting-2015-6

Komplet aktualnych danych makro o Indonezji warto sobie przeanalizować tutaj (i to po polsku!):
http://pl.tradingeconomics.com/indonesia/indicators

Warto spojrzeć też na mapę i pomyśleć o tym, jak położenie kraju na 17 tys. Wysp oraz ukształtowanie terenu wpływa na rozwój gospodarczy. Górzyste tereny nie sprzyjają rozwojowi, bo utrudniają przewożenie towarów (wysokie koszty budowy dróg). Spore odległości pomiędzy dużymi wyspami utrudniają administrację…
https://www.google.pl/maps/place/Indonezja/@-2.9629644,113.160599,1909807m/data=!3m1!1e3!4m2!3m1!1s0x2c4c07d7496404b7:0xe37b4de71badf485

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter

Zapisz się do Newslettera, aby otrzymywać najnowsze informacje.

You have Successfully Subscribed!