Wyświetleń: 474

Napisane przez:

M–commerce: handel przyszłości

Dziś naprawdę niełatwo w to uwierzyć: w połowie lat 90 istnieli ludzie, którzy potrafili przewidzieć, że już za kilka lat, nikt nie będzie mógł sobie przypomnieć, jak wyglądała codzienność, gdy nie było jeszcze platform e–commerce. Ci, którzy nie pamiętają tamtych czasów, muszą sobie spróbować wyobrazić rzeczywistość, w której sieć wykorzystuje się w najlepszym wypadku do wymiany maili, a telefon – najczęściej stacjonarny – wyłącznie do prowadzenia rozmów. Handel elektroniczny? – przed początkiem nowego millenium, to określenie mogło przywodzić na myśl znany cytat z wieszcza… ten o świeżym przedmiocie, co to musi się ucukrować jak figa albo uleżeć jak tytoń.

Postawienie trafnej diagnozy, dotyczącej przyszłości e–commerce w takich okolicznościach wydaje się po prostu nierealne. A jednak! Żeby wyprzedzić bieg zdarzeń o całe lata potrzeba nadzwyczajnej dalekowzroczności. A cóż dopiero mówić o determinacji, koniecznej, by zrealizować projekt, którego wagę konkurencja doceni dopiero w następnej dekadzie.

Myśląc o zawrotnej karierze handlu elektronicznego w ciągu ostatnich dwóch dekad, trudno oprzeć się pokusie, by w tych samych dokładnie kategoriach zastanowić się nad dniem dzisiejszym. O jakim rynkowym trendzie powiemy za lat kilka to samo, co mówimy dziś o e–commerce? Jaki kierunek rozwoju jest co najmniej tak samo perspektywiczny, jak handel elektroniczny u progu nowego tysiąclecia?

By odpowiedzieć, nie trzeba wcale wielkiej intuicji. M–commerce to przecież nie nowość w takim znaczeniu, w jakim był nią dwie dekady temu elektroniczny handel – zjawisko wcześniej zupełnie nieznane. M–commerce to logiczna konsekwencja rozwoju rynku, na którym korzystanie z internetu za pomocą mobilnych urządzeń stało się standardem. Handel w sieci ewoluuje razem z siecią i modelami zachowań jej użytkowników.

Dziś – dane pokazują to wyraźnie – niemal każdy (sic!) właściciel smartfona wykonuje z jego pomocą czynności, stanowiące element procesu zakupowego. Dla większości jest to przede wszystkim wyszukiwanie produktów i porównywanie cen, jednak prawie połowa mobilnych klientów ostatecznie dokonuje wyboru i finalizuje zakup. To wszystko dotyczy oczywiście B2C, jednak i segment B2B nie jest odporny na rynkowe trendy. Rola m–commerce w przypadku B2C i B2B jest dokładnie ta sama: to po prostu jeszcze jeden – jak dowodzą dane, niezwykle efektywny – kanał sprzedaży. Jestem jednak gotowa zaryzykować twierdzenie, że w przypadku B2B rozwój mobilnego handlu w sieci okaże się znacznie bardziej dynamiczny od tego, który obserwujemy na przykładzie użytkowników indywidualnych. Oczywiście, wiem, że w przypadku B2C wzrosty przekraczają 100 proc. rocznie – co wydaje się wynikiem trudnym do pobicia – mimo że jeszcze bardzo niewiele internetowych sklepów ma strony optymalizowane dla wymagań mobilnych urządzeń. Jednak transakcje biznesowe, to coś zupełnie innego, niż zakupy, których dokonujemy na nasze własne potrzeby. Indywidualny klient może spędzić bardzo wiele czasu, porównując oferty, by w końcu wybrać produkt, w największym stopniu odpowiadający jego oczekiwaniom. Reseller, mający zamówienie, dokona zakupu bez wahania i w mgnieniu oka.

Dziś nie można już mieć wątpliwości, że dążąc do wykorzystania wszystkich kanałów sprzedaży koniecznie trzeba uwzględnić m–commerce. Bez tego elementu nie można mówić o strategii omnichannel. Co więcej – jak dowodzą dane – to bardzo perspektywiczny kanał, który będzie generował coraz większą część obrotów w sieci.

Nietrudno się domyśleć, do czego zmierzam. Niedawne uruchomienie mobilnej wersji systemu InterLink to naprawdę niezwykle istotne wydarzenie w historii ABC Data. Przeznaczona dla partnerów platforma e–commerce, od ponad dwóch dekad uważana za zdecydowanie najlepszą na rynku, była dotychczas systematycznie udoskonalana. Tym razem nie tylko ukazała się w nowej odsłonie, lecz – przede wszystkim! – zyskała również mobilną aplikację: m–InterLink.

Czy w najbliższym czasie będziemy świadkami przełomu, dotyczącego m–commerce, podobnego do tego, jaki u progu nowego millenium zdecydował o przyszłości handlu elektronicznego i zapewnił tak ogromną przewagę konkurencyjną firmie, która – dzięki nadzwyczajnej dalekowzroczności twórców – w najbardziej odpowiednim momencie uruchomiła platformę B2B o nazwie InterLink? Jestem o tym głęboko przekonana. Bo gdy się figa ucukruje, czy tytoń uleży, miejsca na podium są już od dawna zajęte – jest zdecydowanie za późno, by marzyć o zdobyciu statusu lidera rynku. Lider zawsze musi wyprzedzać bieg zdarzeń. I właśnie po to powstał m–InterLink.

 

Dotyczący m-commerce raport Izby Gospodarki Elektronicznej z 2016 roku:

http://www.ecommercepolska.pl/files/6314/8068/4456/M-commerce_Kupuje_mobilnie_2.0_listopad_2016_3.pdf

Raport o tej samej tematyce, ale pochodzący sprzed dwóch lat (warto go porównać z najnowszym):

http://www.ecommercepolska.pl/files/1814/4543/2250/M-commerce_Kupuje_mobilnie_wrzesien_2015.pdf

I jeszcze jeden interesujący artykuł:

http://www.businessinsider.com/mobile-commerce-shopping-trends-stats-2016-10?IR=T

Warto popatrzeć, co pisano o rozwoju m-commerce na przestrzeni lat. Oto interesujący przykład:

https://www.crn.pl/tags/m-commerce/

Cytat, dotyczący fig i tytoniu pochodzi oczywiście z Dziadów Adama Mickiewicza (Część III, scena VII pt. Salon warszawski). Wręcz narzuca się, gdy mowa o nieuzasadnionym odwlekaniu pewnych decyzjach biznesowych. Być może, jest to jedyny cytat z wieszcza, który daje się z powodzeniem stosować w kontekście biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter

Zapisz się do Newslettera, aby otrzymywać najnowsze informacje.

You have Successfully Subscribed!