Wyświetleń: 105

Napisane przez:

Łzy…

Choć minęło już tyle dni – wciąż nie mogę się otrząsnąć.

Ile sprzętu, ile pieniędzy, ile otwartości zwykłych obywateli dla monitoringu ryzyk przez władze… i 129 ofiar w Paryżu.

Ile gościnności, otwartości Europejczyków, ile swobody wyznania i tolerancji… i 129 ofiar w Paryżu… w drugim zamachu, w ciągu niecałego roku.

Ilekroć myślę o tym bezsensownym wielokrotnym morderstwie, mam łzy w oczach. Łzy żalu, łzy bólu, łzy wściekłości i łzy bezsilności. Chciałabym na kogoś krzyczeć – ale milczę, bo co właściwie miałoby być treścią tego krzyku?

Rozmawiamy z moimi współpracownikami w ostatnich dniach nie tylko o tym, co zwykle – o zadaniach które wyznacza nam praca, ale też o zamachach. Rozmawiamy o nich, bo chyba każdy leader musi się zastanowić nad bezpieczeństwem swoich pracowników a my wszyscy nad bezpieczeństwem bliskich.

Rozmawiamy o zamachach, bo ilekroć myślę o radosnym piątkowym wieczorze, który dla tylu ludzi zamienił się w cierpienie a dla ponad stu – był po prostu ostatnią chwilą życia – …pęka mi serce.

I ja i moja firma jesteśmy myślami przy tych, którzy stracili bliskich i myślimy o tych ofiarach zamachów, które straciły życie. I składamy wyrazy serdecznego współczucia.

Reszta jest milczeniem… i nadzieją, że jednak Dobro i nasza cywilizacja pokonają tych, którzy cierpieniem i śmiercią chcą załatwiać swoje interesy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter

Zapisz się do Newslettera, aby otrzymywać najnowsze informacje.

You have Successfully Subscribed!