Wyświetleń: 78

Napisane przez:

LĄDUJĄC W DUBAJU…

Miałam szczęście – lądując w Dubaju patrzyłam przez okno samolotu na krajobraz w krystalicznie czystym powietrzu. Szczęście polegało też na tym, że udało mi się wypatrzyć na mapie lotnisko i dobrze obstawić stronę samolotu po której trzeba siąść, żeby lądując zobaczyć wybrzeże. Samolot wolno sobie opadał a ja patrzyłam na sztuczne wyspy – i czułam się jak astronautka (bo ze stacji kosmicznej też je podobno widać).

Jeśli kiedyś będziemy mieszkać w kosmosie, to pewnie będzie tam takie miejsce jak Dubaj. Przyroda mało przyjazna. Piasek, słońce i słona woda. Prawie jak na obcej planecie. Architektura – jak z futurystycznego filmu. I ten jakiś nieprawdopodobny rozmach…

Według The Economist’a 85% z 2 milionów mieszkańców Dubaju, to obcokrajowcy. Wzrost gospodarczy – 5% spodziewane w tym roku, 5% zanotowane za zeszły (2014). 22 specjalne strefy ekonomiczne. Specjalne, bo są tam luźniejsze regulacje a nie tylko niższe, niż w innych częściach emiratu podatki. Specjalna strefa finansowa, ma nawet własny system prawny, oparty o common law. Skutek: 14% więcej firm w 2013 i 18% więcej firm finansowych w 2014 roku. Lotnisko na którym miałam za chwilę lądować obsługuje 70 milionów pasażerów rocznie a wkrótce ma obsługiwać 200 milionów. A z okna samolotu chyba widziałam też port – w którym co roku liczba kontenerów rośnie o 12%. Pewnie będzie to wkrótce największy port morski na świecie. Dubaj reklamuje się, że daje dostęp do ponad dwóch miliardów konsumentów. Jeszcze raz? Daje dostęp do ponad dwóch miliardów konsumentów – od Afryki po Bliski Wschód.

Chińczycy skrzętnie korzystają ze wszystkiego co do zaoferowania ma Dubaj i pozostałe Emiraty. Działa tu 4200 chińskich firm i 256 chińskich agencji handlowych, zarejestrowanych jest 2500 chińskich marek. Chińscy expaci to grupa licząca 200 tysięcy ludzi. Ale na niecałe 10 miliardów dolarów bezpośrednich inwestycji zagranicznych w 2012 roku, w pierwszej dziesiątce nie ma Chińczyków. Na pierwszym miejscu są firmy z Anglii (UK) z udziałem 13,2%. Na drugim są Hindusi z udziałem 5,8% a na trzecim Francuzi z udziałem w napływie FDI na poziomie 5.6%. Europejczycy są jeszcze na 9 i 10 miejscu (Szwajcaria i Holandia) – według danych UNCTAD, cytowanych przez Santandera.

A my? Na pewno jest tam kilka polskich firm o których wiadomo (Kulczyk w nieruchomościach, należący do krakowskiego Canpacku Arabcan, Telefonica Kraków, Koelner, Solaris). Ale też w imporcie do UAE, który w 2011 przekroczył 200 mld dolarów, my mieliśmy raczej skromny udział. Dane naszego MSZ pokazują tylko niecałe 477 milionów dolarów eksportu z Polski do Emiratów w 2014 roku. Skromniutkie 0,2%… Szkoda, że nie więcej, skoro tu wszystko tak tętni życiem!
Im bliżej ziemi tym bardziej myślałam czy to się wszystko da utrzymać?

A tymczasem można jeszcze poczytać:

Raport MSZ o wymianie handlowej z Emiratami:
http://www.informatorekonomiczny.msz.gov.pl/pl/azja/zea/zjednoczone_emiraty_arabskie#dwustronna

Statystyki handlowe opracowane przez ING – szczególnie ciekawy wykres popytu na dobra importowane:
https://www.ingcb.com/media/239030/uae.pdf

Krótki raport Santandera o inwestowaniu w Emiratach (BIZ) – ile to jest warte i jak to zrobić:
https://en.santandertrade.com/establish-overseas/united-arab-emirates/foreign-investment

Ciekawa infografika o wyższym wykształceniu w Dubaju:
https://www.dsc.gov.ae/Public%20Documents/Infograph-E.pdf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter

Zapisz się do Newslettera, aby otrzymywać najnowsze informacje.

You have Successfully Subscribed!